Jak urządzić wnętrza w stylu glamour bez zbędnego przepychu
Kiedy pierwszy raz zobaczyłam w salonie sprzedaży kanapę obitą welurem w kolorze głębokiego szmaragdu, pomyślałam, że to dla mnie za bardzo. Glamour zawsze kojarzył mi się z nadmiarem, z błyszczącymi dodatkami, które trudno utrzymać w czystości. Dopiero gdy w moim trzydziestometrowym mieszkaniu stanęła welurowa sofa w butelkowej zieleni, zrozumiałam, że kluczem jest umiar. Wnętrza w stylu glamour to nie tylko kryształy i złoto, ale przede wszystkim umiejętność łączenia luksusowych faktur z praktycznymi rozwiązaniami. Zaczęłam od jednego elementu, który nadał ton całemu pomieszczeniu, a resztę dobierałam stopniowo.
Głównym wyzwaniem okazało się znalezienie mebli, które będą wyglądać elegancko, a jednocześnie spełnią codzienne potrzeby. W moim salonie, który pełnił też funkcję sypialni dla gości, postawiłam na kanapę z funkcją spania. Wybrałam model z tapicerką welurową w odcieniu starego różu. Po rozłożeniu daje 140 cm szerokości, a mechanizm DL sprawia, że rozkładanie zajmuje dosłownie chwilę. Do tego dobrałam stelaz listwowy, który zapewnia odpowiednie podparcie dla pleców. Na co dzień to wygodne siedzisko, a gdy przyjeżdża rodzina, zamienia się w całkiem przyzwoite łóżko dla dwojga.
Problem pojawił się, gdy zorientowałam się, że nie mam gdzie schować pościeli dla gości. Standardowe szafy w przedpokoju były wypełnione po brzegi. Rozwiązaniem okazało się lozko z pojemnikiem na posciel, które stanęło w sypialni. Wybrałam model z miękkim, tapicerowanym zagłówkiem w kolorze złamanej bieli. Pojemnik ma głębokość 30 cm, więc bez problemu mieszczą się w nim dwie kołdry, cztery poduszki i zapasowy koc. Materac piankowy o grubości 16 cm na stelazu listwowym zapewnia komfort snu, a jednocześnie nie przytłacza niewielkiej przestrzeni.
Kiedy zaczynałam urządzać wnętrza w stylu glamour, myślałam, że wszystko musi błyszczeć. Szybko się przekonałam, że to droga do wizualnego chaosu. Zamiast kryształowego żyrandola postawiłam na matową lampę z mosiądzu, która daje ciepłe, rozproszone światło. Lustro w złotej ramie powiesiłam nie w salonie, ale w wąskim korytarzu, gdzie optycznie powiększa przestrzeń. Zasłony wybrałam z grubego aksamitu w kolorze ciemnego burgunda, ale tylko na jednym oknie, żeby nie przytłoczyć reszty.
Szukając wersalki do swojego mieszkania, długo analizowałam dostępne opcje. Ostatecznie wybrałam model z funkcją spania, który na co dzień służy jako siedzisko dla dwóch osób. Jego tapicerka welurowa w kolorze szampana łatwo się czyści, co doceniam po każdej wizycie znajomych z małymi dziećmi. Mechanizm rozkładania jest prosty, a materac piankowy o gęstości 35 kg/m³ nie odkształca się nawet po dł. To jeden z tych mebli, które łączą estetykę z funkcjonalnością.
Kolejnym wyzwaniem było oświetlenie. W stylu glamour często królują kryształowe żyrandole, ale w mieszkaniu z niskim sufitem takie rozwiązanie nie wchodzi w grę. Postawiłam na lampy stojące z abażurami z jedwabiu, które dają miękkie, nastrojowe światło. Do tego kilka punktów świetlnych LED wbudowanych w półki, które podświetlają szklane wazony i ramki ze zdjęciami. Dzięki temu wnętrza w stylu glamour zyskały głębię, a jednocześnie nie straciły na przytulności.
Z czasem nauczyłam się, że kluczem do udanego wnętrza w tym stylu jest równowaga. Zamiast trzech błyszczących dodatków, wybieram jeden, ale naprawdę dobry. Na przykład stolik kawowy z marmurowym blatem postawiłam na prostym, drewnianym dywanie w odcieniu beżu. Do tego dwie welurowe poduszki i pled z wełny merynosa. Efekt jest elegancki, ale nie przesadzony. Goście często pytają, jak udało mi się uniknąć efektu „przelukrowania", a ja po prostu pokazuję, że mniej znaczy więcej.
Dziś moje mieszkanie jest dowodem na to, że styl glamour może być praktyczny. Kanapa z funkcją spania sprawdza się w roli głównego mebla, a lozko z pojemnikiem na posciel rozwiązuje problem przechowywania. Nawet wersalka, którą początkowo traktowałam jako ostateczność, okazała się strzałem w dziesiątkę. Kluczem było dobranie odpowiednich tkanin i kolorów, które współgrają z resztą. Jeśli wahasz się przed wprowadzeniem tego stylu do swojego domu, zacznij od jednego elementu. Reszta ułoży się sama, a Ty przekonasz się, że glamour to nie tylko błysk, ale przede wszystkim umiejętność tworzenia harmonii z pozornie sprzecznych elementów.